O autorze
Blog o Muzyce, Kulturze i Sztuce oraz o wszystkim co z nią związane. O problemach społecznych i o wszelkich dobrych lub złych, ale na pewno interesujących rzeczach. O Dzieciach, Edukacji Muzycznej. I o nadziei. Na lepszy świat.

Krystian Zimerman w stylu brillante!

Czas jesienny w Warszawie zawsze kojarzy się melomanom z jedynym tego rodzaju festiwalem muzyki współczesnej, a mianowicie festiwalem "Warszawska Jesień". W tym roku obchodzimy 56- tą edycję tego międzynarodowego przedsięwzięcia.

Doczekaliśmy się! Po wielu latach oczekiwań, Krystian Zimerman przyjął zaproszenie i 22 września 2013 roku w Filharmonii Narodowej w Warszawie odbył się jedyny koncert w Polsce z Jego udziałem. Koncert szczególny, od samego początku stawiany na piedestał tegorocznego festiwalu. Bo rzeczywiście - to ogromny sukces organizatorów, kiedy to światowej sławy pianista, laureat Konkursu Chopinowskiego i do tego Polak po wielu latach pojawia się w naszym kraju. Co ciekawe, z repertuarem również polskim - Koncertem fortepianowym Witolda Lutosławskiego. Rozmowy w sprawie tego koncertu toczyły się od długiego czasu. Zabiegało o to wiele instytucji (organizatorami koncertu byli: Związek Kompozytorów Polskich, Filharmonia Narodowa w Warszawie i Instytut Muzyki i Tańca). Sala Koncertowa pękała w szwach. Pojawiło się wiele osobistości, między innymi Prezydent Bronisław Komorowski z małżonką Anną oraz Minister Kultury Bogdan Zdrojewski. Nie zabrakło również wybitnych artystów, muzyków i melomanów, którzy wiedzieli, że to wyjątkowy koncert, który po prostu trzeba usłyszeć.



Na początek. Warto wiedzieć, że rok 2013 został uznany Rokiem Witolda Lutosławskiego w 100 rocznicę urodzin kompozytora ("100/100 Lutosławski"- 100 wydarzeń w setną rocznicę urodzin kompozytora.) . Od początku roku odbyło się mnóstwo koncertów i wydarzeń poświęconych jego twórczości. Właściwie można by bez wahania stwierdzić, że obchody te właśnie przez ten wrześniowy koncert zmierzają ku końcowi w najbardziej wyrafinowany sposób. W ten wyjątkowy niedzielny wieczór, muzyka Witolda Lutosławskiego wypełniła cały program koncertu - wraz z Koncertem fortepianowym zabrzmiała również III Symfonia, a Krystianowi Zimermanowi towarzyszyła Orkiestra Filharmonii Narodowej pod dyrekcją Jacka Kasprzyka. Na III Symfonię jeszcze przyjdzie czas. Chciałabym jednak skupić się na najważniejszej części koncertu.

Koncert fortepianowy, jest bardzo istotną kompozycją w twórczości Lutosławskiego, a co ciekawe i ściśle związane z niedzielnym koncertem - został on napisany specjalnie dla Krystiana Zimermana. I co najważniejsze - jest to jedyny koncert fortepianowy, który znalazł się wśród twórczości kompozytora. Składa się z czterech części granych attacca (łącznie). Posiada jednak konkretne początki części. Kompozytor stosuje w nim zasadę tzw. "łańcuchowości" - czyli, gdy jedna część się kończy, kolejna już się zaczęła. Warto podkreślić, iż fortepian w dziełach Lutosławskiego odgrywa bardzo ważną rolę (m.in. liczne dzieła kameralne, utwory na głos i fortepian, utwory na chóry i fortepian). Lutosławski długo nosił się z zamiarem napisania koncertu fortepianowego. Źródła podają bowiem początki zamysłów już w latach 40- tych. Właściwie, w rezultacie, co warte podkreślenia, koncert ten stał się "Koncertem na fortepian i orkiestrę" - ze względu na bardzo ważną rolę nie tylko solisty, ale i samej orkiestry. Dedykacja również nie była przypadkowa. Nie od dziś wiadomo, iż kompozytora z pianistą łączyła wieloletnia przyjaźń. Prawykonanie tego koncertu miało miejsce w 1988 roku w Salzburgu. Ponad 10 lat po wygranej w Konkursie Chopinowskim (1975 rok) Krystian Zimerman nieprzerwanie nie schodził z ust i słuchu oczarowanej jego niesamowitymi zdolnościami publiczności. Do dzisiaj nagrywa on płyty dla najlepszej wytwórni płytowej na świecie - Deutsche Grammophon (kontrakt specjalny - stworzony tylko dla Krystiana Zimermana). Po wielu latach Pianista powrócił do repertuaru Lutosławskiego i odbywa właśnie światowe tournee. Można by stwierdzić, że jest to swego rodzaju hołd składany przez wykonawcę dla zmarłego już kompozytora. Utwór Lutosławskiego dotarł do Polski dopiero teraz.

Podczas niedzielnego koncertu wszystkimi zmysłami można było odczuć nie tylko kunszt solisty, ale także i bardzo dobrze przygotowaną orkiestrę. Na duże brawa zasługuje tutaj przede wszystkim grupa instrumentów dętych (szczególnie drewnianych) oraz grupa kontrabasów. Utwór ten właściwie stał się popisem solisty i orkiestry, gdzie wszystkie ogniwa muszą ze sobą ściśle współgrać. I jeszcze do tego - z takim Artystą na czele. Na pewno to powoduje dużą tremę, szczególnie wśród instrumentów, które mają dużo do zagrania. Nie było żadnego istotnego potknięcia. I co najważniejsze w tym koncercie - wszystko było bardzo precyzyjne. Wirtuozowski charakter, liczne zmiany tempa, rozbudowana harmonika, która daleko wychodzi poza system dur - moll, w rezultacie tworzy z tego utworu wyjątkową kompozycję. Nie bez powodu - dla Zimermana granie tego koncertu oznacza ukazanie przede wszystkim doskonałości warsztatu Witolda Lutosławskiego, co sam często podkreśla.

Kompozytora cechuje bowiem szalona precyzja oraz bardzo analityczne i ścisłe podejście do muzyki. Wszystko tam ma swoje miejsce i czas. Nie ma żadnej przypadkowej nuty. Lutosławski został - słusznie zresztą - uznany za "klasyka XX" wieku. Jego język muzyczny stał się rozpoznawalny i zarazem unikalny. Przechodząc przez etapy folkloryzmu czy awangardy, stał się kompozytorem wszechstronnym.

Sam Krystian Zimerman właściwie odebrał po raz kolejny mnie jako słuchaczowi mowę. Jest po prostu Mistrzem. W każdym możliwym znaczeniu tego słowa. Poza znakomitym przygotowaniem technicznym, jego wrażliwość wykracza daleko poza ramy. Od wielu lat tworzy on nowy wymiar sztuki. W jego muzyce nie ma miejsca na brak opanowania, czy nieskupienia. Cisza oraz oscylowanie pomiędzy dynamiką pianissimo possibile, a zwyczajnym piano (możliwie najciszej, cicho) powoduje, że słuchacz właściwie powinien podczas niektórych momentów utworu wstrzymać oddech, by usłyszeć pieszczone klawisze fortepianu. Zimerman urzekł mnie znakomitym kontaktem z orkiestrą, owocną współpracą z dyrygentem, a także swoistego rodzaju "solistyczną skromnością" i naturalną muzyczną dobrocią, która nie zawsze towarzyszy artystom tego pokroju. Był gwiazdą wieczoru - jednocześnie nie wybijając się za wszelką cenę. Jego skromność podczas grania powoduje, że należy darzyć go naprawdę wielkim szacunkiem. Warto wiedzieć, iż Koncert fortepianowy jest bardzo wymagający technicznie dla pianisty. Rozwieje to zapewne wątpliwości wielu słuchaczy, dlaczego pomimo owacji na stojąco, nie było bisu. Prawdopodobnie było to już po prostu niemożliwe. A może, już nic więcej nie trzeba było dodawać? Może to była kropka nad "i". Na koniec Zimerman ucałował nuty Koncertu, które stały na fortepianie. Dla mnie - było to bardzo szczególne i bardzo pokorne.

Ku zaskoczeniu - organizatorzy zaplanowali po koncercie możliwość spotkania z Krystianem Zimermanem oraz dyrygentem Jackiem Kasprzykiem. Właściwie była to rzecz do tej pory niespotykana. Nie zdarza się bowiem, by po koncertach muzyki poważnej odbywały się jakiekolwiek spotkania całej publiczności z wykonawcami. Zimerman zwrócił uwagę na zanikanie muzyki w dzisiejszych czasach, a także na małe zainteresowanie - szczególnie wśród młodych - muzyką współczesną.

Wraz z Jackiem Kasprzykiem podkreślili, że warto poznawać twórczość Witolda Lutosławskiego, pomimo jej trudności w odbiorze. Sama miałam przyjemność śpiewać jego piosenki dziecięce na głos i fortepian oraz kolędy na głos solowy, chór żeński i orkiestrę. Który z młodych pianistów nie zna jego cudownych Melodii Ludowych! Wielu melomanów na pewno niejednokrotnie słyszało Małą suitę, czy legendarny Koncert na orkiestrę. Pisał muzykę dla każdego. Muzykę dla dzieci, dla młodzieży, łatwą w odbiorze, ale także muzykę dla wyrafinowanego słuchacza (między innymi własnie Koncert fortepianowy czy III Symonia).

Historia zatacza koło. 25 lat temu Koncert fortepianowy wykonany został na zakończenie festiwalu "Warszawska Jesień" - jeszcze wtedy wraz z Witoldem Lutosławskim. W niedziele zabrzmiał 2 dni po uroczystej inauguracji Festiwalu. Zimerman podczas spotkania z publicznością przytoczył piękne słowa Lutosławskiego z 1988 roku : "Szkoda, że nie usłyszę tego koncertu za 25 lat. Przecież ja go tylko napisałem, potem będzie on żył własnym życiem."

Tak, Panie Witoldzie. Bardzo nam Pana brakuje. Koncert fortepianowy zabrzmiał dokładnie po 25 latach na tej samej sali. Żyje własnym życiem. Ale usłyszeliśmy go w ostatnią niedzielę w wykonaniu Krystiana Zimermana! I w najlepszej atmosferze. Wręcz niebiańskiej.

W swoim imieniu- dziękuję za ten wieczór. Obu Panom.

"Krystian Zimerman uhonorowany przez prezydenta.
Za zasługi w popularyzowaniu polskiej muzyki na świecie i osiągnięcia w pracy artystycznej prezydent. Bronisław Komorowski odznaczył Krystiana Zimermana Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Wybitny polski pianista odebrał odznaczenie 21 września br. podczas uroczystości w Belwederze. Uczestniczył w niej m.in. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Bogdan Zdrojewski"
Źródła: http://www.lutoslawski.org.pl/, http://www.mkidn.gov.pl/
Trwa ładowanie komentarzy...